Na Vistulę zacząłem zwracać uwagę jakieś dwa lata temu, kiedy przez wspólnych znajomych poznałem Wojtka Bednarza, głównego projektanta firmy po odejściu you know who. Kraków to małe miasto, wszyscy się znają, dziwne wręcz było, że poznaliśmy się tak późno.
Zeszłoroczna kampania reklamowa, garnitury w kratę, przywodziła na myśl styl Toma Forda. Stylistycznie bardzo mi się to podobało, ale nie mogłem zrozumieć dlaczego modele mają tak fatalnie dopasowane ubrania. Tegoroczna kampania jest według mnie lepsza. Pachnie fajną włoszczyzną. Garnitur w duży prążek, genialnie dobrana poszetka i inne dodatki, odpowiednie dopasowanie. Całość w klimatach Zegna, jak dla mnie dobry kierunek. Kiedy więc przyszło zaproszenie na pokaz, spodziewałem się, że właśnie taki klimat będzie królował na wybiegu.
Vistula to firma której nie sposób ignorować. To jedna z tych marek, która rzeczywiście ubiera polską ulicę. To polskie Boggi czy Brooks Brother’s, firma instytucja, która w dużym stopniu kształtuje gust Polaków. Do salonu Vistuli prowadzi się młodego człowieka po garnitur na maturę. Do salonu Vistuli idzie młody mężczyzna kupujący swój garnitur na ślub. W garniturze Vistuli zaczynamy swoją karierę zawodową. Po ofercie takiej firmy spodziewam się solidnej bazy, klasycznych ubrań, które dają możliwość znalezienia się w każdej sytuacji. Ubrań, które nie będą się starzeć, bo najczęściej będą noszone wiele lat. Tak, uważam, że Vistula to firma pomnik i nosi na sobie brzemię odpowiedzialności za styl Polaków. Z tą myślą, szedłem na pokaz Vistula jesień- zima 2011/ 2012, który odbył się 13.09.2011 roku na terenie Wyścigów Konnych na Służewcu, w imponującym, wybudowanym do tego celu namiocie.







