6/27/2011

Atelier Piotr Kamiński, cz. 1.



Ciągle to robię. Obiecuję sobie, że to się więcej nie powtórzy, że się będę pilnował, ale znów zamawiam lub kupuję rzecz bardzo podobną do już posiadanej.

W przypadku tego zamówienia było podobnie. Wróciłem do domu po pierwszej wizycie w nowym studio Piotra Kamińskiego… otworzyłem szafę i zobaczyłem kilka niebieskich marynarek. Następnego dnia złapałem za słuchawkę, chciałem zmienić zamówiony materiał na brązowy len z jedwabiem, ale zamówienie było już zapłacone i w trakcie realizacji u marchanda materiałów.

Spojrzałem więc do szafy jeszcze raz i odkryłem rażącą lukę. A mianowicie, nie mam klasycznego niebieskiego blezera czyli marynarki klubowej.

Jakie są główne cechy takiej marynarki? Najbardziej klasyczna wersja jest koloru navy (moja będzie jaśniejsza), ma nakładane kieszenie i oczywiście metalowe guziki. Tym sposobem moje nowe zamówienie będzie jednak niepowtarzalne.

6/23/2011

Pytanie od czytelnika.



„Wielkimi krokami zbliża się bardzo istotny dzień w moim życiu - ślub. Wszystko organizacyjnie jest już dopięte na ostatni guzik, pozostała jedynie, jakże ważna, kwestia stroju Pana Młodego. Garnitur, niestety nie szyty na miarę, ale całkiem pasujący (czarna wełna 150 z 15% domieszką jedwabiu) wisi już w szafie, jednak pozostaje pytanie co do tego? Opcja kwiecistej kamizelki z fularem odpada ze względu na ryzyko "ugotowania się", a jednak chciałbym odrobinę wyróżniać się od reszty gości. 


Pytanie brzmi - czy do zwykłego garnituru można założyć koszulę z łamanym kołnierzem i muchę? Czy taki zestaw będzie ze sobą grał i pasował do powagi sytuacji? Czy będzie to raczej strzał w kolano?
Będę wdzięczny za pomoc w tej kwestii
Piotr“.






6/14/2011

Zaremba, finał.



Bespoke to proces wymagający zdolnego krawca i świadomego klienta. Jego decyzje są równie ważne jak decyzje krawca. Krawiec w końcu nie zna trybu życia klienta, jego stylu, ulubionych kolorów, zawartości szafy i dostępnych w niej akcesoriów. Krótki wywiad przeprowadzany przed zamówieniem nie da pełnego obrazu, dlatego z zamówieniem nie warto się spieszyć.  Źle wybrana tkanina, nieprzemyślany styl i skończymy z paroma tysiacami wiszącymi w szafie ku radości moli.

Ten garnitur kosztował mnie dodatkowe 3 metry jasnoniebieskiej wełny, którą, już skrojoną, porzuciłem… Drążyły mnie wątpliwości, w końcu doszedłem do wniosku, że to nie mój styl i będę się źle czuł w „jaskrawym“ materiale.  Poprosiłem o zamówienie ciemniejszej bawełny, a cierpliwy Zaremba przyjął moje grymasy ze spokojem.  Teraz jestem pewny, że zrobiłem dobrze.  Chyba po raz pierwszy zdarzyła mi się sytuacja kiedy wszystkie elementy zamówienie złożyły się na tak dobry finał.


6/09/2011

Poszetka.com


Pogoda płata figla, więc sesja letniego garnituru od Zaremby się przesuwa. Dziś inny wpis.

Właśnie odebrałem przesyłkę z poszetkami ze sklepu Poszetka.com. Sklep powstał niedawno i jak sądzę jest bardziej wynikiem pasji niż biznsowej kalkulacji.

I bardzo dobrze, bo pasja przekłada się na produkt.  Moja poszetka zrobiona jest z lnu (wolałbym aby był nieco cieńszy) w kolorze przybrdzonego różu, ma piękne, rolowane, ręcznie zszywane brzegi, ale najbardziej mnie w niej zaskoczyła… metka.

Ja zawsze mam z nimi problem przy poszetkach. Lubią wyłazić w najmniej oczekiwanych momentach, czasem wręcz uniemożliwiając ułożenia, w których widoczne są brzegi chustki. Nie zawsze da się je odpruć bez zniszczenia delikatnego materiału.  Tu metka jest po prostu naklejona. Wystarczy ją zerwać i już. Nic nie będzie burzyć naszych poszetkowych kompozycji.

Takie właśnie szczegóły świadczą, że ktoś myśli tworząc produkt, że sam jest jego użytkownikiem i wie czego się od produktu oczekuje.

Oferta sklepu na razie jest dość wąska (mówię o poszetkach handamde, bo tych z maszynowo wykańczanymi brzegami nie lubię), ale projektowi kibicuję gorąco.

6/07/2011

Nowy krojczy u Zaremby.




Krojczy to serce i dusza każdego zakładu krawieckiego.  Przed wojną w największych warszawskich pracowniach krojczy nie widywali klientów. Spotkania z nimi brał na siebie właściciel, ewentualnie kierownik techniczny (taki sam styl pracy panuje dziś do dziś u Rubinacciego). O co  chodzi? Oczywiście o to, żeby klient nie miał świadomości trybików działających na zapleczu. To właściciel miał gwarantować jakość i styl.

Zmiana krojczego dla takiej pracowni jak Zaremba to oczywiście trzęsienie ziemi. Byłem ciekaw jak zmiana wpłynie na firmę, zwłaszcza, że o poprzednim krojczym miałem dobre zdanie.

Nowym krojczym jest  Mariusz Biłek, 47 letni mistrz krawiecki, w zawodzie od 30 lat. Zanim trafił do Zaremby prowadził własną pracownię, ma więc doświadczenie w graniu „pierwszych nożyczek “. U Zaremby jest od dwóch lat, zajmował się przygotowywaniem marynarek do 2 miary i wykańczaniem ich. No dobrze, ale doświadczenie to nie wszystko, ważniejsze są styl i wyczucie proporcji. No to zaczynajmy!

Tym razem zamówiłem garnitur bawełniany. Pisałem już, że pomysł na taki garnitur od dawna chodził mi po głowie. Wydawało mi się, że będzie doskonale pasował do mojego stylu życia, w którym mało jest miejsca na bardzo formalne ubrania.

O początku wiedziałem, że zamówienie będzie eksperymentalne i trudne. Po pierwsze był problem z wyborem materiału.  Cienka i miekka bawełna zbyt szybko straciłaby formę i fason. Z kolei grubsza byłaby sztywna, nie układała by się dobrze. Bałem się ciągle odstającego kołnierza i  tego, że marynarka będzie „żyć swoim życiem“. Bawełna jest bardzo wymagająca dla krawca, każde przejście igły zostawia ślad wiec źle toleruje pomyłki i poprawki.


W dodatku zdecydowałem się na marynarkę zupełnie bez podszewki. Dyskutując zamówienie, Zaremba poradził mi, żeby zrobić marynarkę zupełnie na miękko, bez płótna czy włosianki. Miała więc nie mieć żadnego usztywnienia, żadnego wypełnienia w ramionach. To wszystko, aby podkreślić jej nieformalny charakter. Brak konstrukcji oznacza, że nie będzie miała idealnie czystych linii, musi być idealnie skrojona, aby mimo tego wyglądać dobrze. Maciej Zaremba przyznał, że marynarka o takiej konstrukcji będzie dla nich eksperymentem. Czyli… hej przygodo!




Pierwszym dobrym wyborem był materiał. Udało się znaleźć w katalogu Drapers bawełnę robioną przez Vitale Barberis o wadzie koło 400 g. To melanż dwóch niebieskich nici, (nie wiem jak się nazywa taki splot, podejrzewam, że to pick & pick). Materiał jest luźno tkany i przewiewny. Dzięki temu materiał jest bardziej miękki i lejący się. Problem sztywności załatwiony. Otwarty splot spowoduje, że marynarka będzie dobra na lato, a i łatwiejsza w robocie dla krawca. Nie byliśmy tylko pewni czy materiał ten sprawdzi się na spodnie, czy będzie trzymał kanty, ale… hej przygodo!



Pierwsza przymiarkę zostawiam. Trudno na niej zawyrokować co z tego wszystkiego wyjdzie. Zabawa zaczyna się na drugiej, kiedy są już przytwierdzone rękawy, kołnierz, gotowe spodnie. Właśnie z drugiej przymiarki pochodzą zdjęcia.

O walorach estetycznych, proporcjach i stylu będzę pisał w poście finałowym. Tu parę uwag technicznych.

Materiał rzeczywiście spełnia dobrze swoją rolę. Ma fajną fakturę i dobrze się układa.  Kanty na spodniach będą jednak wymagały częstego prasowania.  Marynarka nie ma płótna i włosianki, kołnierz nie jest wykończony filcem (jest miękki), w środku, na piersi jest tylko cienka warstwa bawełny. Jest oczywiście bardzo miękką, ale nie taka lekka. Materiał w końcu gruby, w dodatku bezetrz również jest z niego zrobiony.

Pan Mariusz sprawia wrażenie szczególarza, co oczywiście w tym zawodzie cenne. Mam wrażenie, że jest jeszcze onieśmielony nową rolą.

Na koniec przymiarki zdecydowaliśmy o kilku szczegółach. Między innymi poprosiłem, żeby na rękawach zrobić tylko dwa guziki. W dodatku będą żółte (albo bardzo jasno brązowe, rogowe). A co tam. Hej przygodo!

Finał wkrótce.

Krawiec Zaremba, 
ul. Nowogrodzka 15, 
tel.: 22 628 42 08.

6/06/2011

Mankiety.


(foto. Styleforum.net)

Zestaw po lewej sprowadza się według mnie do spodni. Bardzo jasna flanela to wiosenno- letni klasyk (tak, tak, cienka flanela może być letnim materiałem). Osobiście mam problem z noszeniem jasnych spodni i ciemniejszej góry, wolę zestawy odwrotne (czyli takie jaki ma na sobie Mariano Rubinacci stojący po prawej stronie), jednak nie mogę takiemu zestawieniu odmówić piękna. Prezentowane tutaj jest bardzo dandy

W jasnych spodniach zwracają uwagę gigantyczne mankiety (6 a może więcej cm). Bardzo mi się podobają. Są tym jednym nieoczekiwanym, nieoczywistym, absurdalnym wręcz emelemten, który dodaje zestawowi stylu. Takie przerysowanie to czasem świetna sprawa, ale jestem przekonany, że gdyby zdecydować się na nie też w innych elementach garderoby (np. jeszcze szersze wyłogi) byłoby już za dużo. Ubranie przesłałoby być stylowe, a zaczęło by być przebraniem clowna. Linia czasem jest bardzo cienka.


6/02/2011

Supers i inne numerki.



Szukając wełny na garnitur, lub kupując już gotowy, mamy do czynienia z dwoma oznaczeniami określającymi (pośrednio) jakość i zastosowanie wełny.

Pierwszym oznaczeniem jest gramatura i tu sprawa jest prosta. Jeśli kupujemy wełnę np. 290 g. oznacza, że tyle właśnie ważny jeden metr kwadratowy tego materiału. Metr kwadratowy materiału oznaczonego numerem 330 g. waży właśnie tyle itd.

Zwykłe wełny czesankowe mają najczęściej od około 240 g. do powiedzmy 450g.  Tweedy, ciężkie flanele, czy nawet wełny czesankowe na spodnie potrafią ważyć znacznie więcej.

Nie jest tak, że tylko lekkie materiały nadają się na lato, a ciężkich używamy wyłącznie w miesiącach zimnych. Jest jeszcze kwestia tego jak materiał jest tkany.

Gabrdyna, będąca relatywnie lekkim materiałem, nie nadaje się na lato, właśnie dlatego, że jest bardzo ściśle tkana. Z drugiej strony ciężkie fresco o wadze 460 g. będzie nadawało się na wiosnę i lato, ze względu na bardzo luźny, otwarty splot.

Nie ma oczywiście potrzeby wkuwania na pamięć krawieckich encyklopedii i uczenia  się jakie materiały mają splot otwarty, a jakie zamknięty. Wystarczy wziąć kawałek materiału i spojrzeć na niego pod światło (przykład marynarki z materiału hopsac tu).  Gabardyna nie będzie przepuszczać światła, przez fresco będzie prawie wszystko widać, pomiędzy tym jest cały wachlarz „otwartości“ splotu.

Dla sprężystości materiału, oprócz numery wełny (tak zwanych numerów super o czym dalej) ważne jest jak została skręcona przędza.

Jeśli na krojce napisano- 2 ply oznacza to, że pojedyncza przędza została skręcone z dwóch nitek. Spotyka się też materiały 3- ply, a nawet 4-ply.

Im więcej nici użyto do skręcenia jednej przędzy tym sztywniejsza powstanie przędza. Materiały multi- ply są mniej gniotące, sztywniejsze i bardziej trwałe. Dlatego właśnie używa się ich do produkcji materiałów letnich o otwartym splocie takich jak fresco (aby zrównoważyć wpływ otwartego splotu na trwałość).
Myślę zresztą, że te materiały warto zamówić właśnie w wersji cięższej. Na pewno zyskają na trwałości. Ostatnio wybierając materiał hopsac na letnią marynarkę zdecydowałem się na 330 g. materiał nie jest więc ultralekki, a wybór takiego narzucałby się przy letnim ubraniu.

No dobrze… a o co chodzi z numerami super 90’s , 110’s, 130’s 150’s i więcej? 

Oznaczenia tyczą się grubości włosa z jakiej została utkana nić. Im wyższy numer, tym cieńszy włos. Skoro włos jest cieńszy to z tej samej ilości (wagi) materiału można zrobić dłuższą nić.  System numerów jest trochę skomplikowany, ale mocno zakorzeniony w tradycji. Niemniej niektórzy producenci ( np. Zegna)  przeszli na system oznaczania wełny grubością włosa w mikronach. Im cieńszy włos (czyli im niższy numer) tym „lepsza“ wełna.

Dlaczego piszę to w cudzysłowiu? Teoretycznie im wyższy numer super, tym bardziej sprężysty i niegniotący jest materiał. Cienki włos pozwala stworzyć cieńszy, bardziej miękki, jednak ciągle sprężysty  materiał. Większość „podstawowych“ materiałów ma numery Super 90’s, 100’s. Materiały 130’s dawniej drogie, stały się już bardziej dostępne i przestały wzbudzać emocje. Technika idzie do przodu i dziś spotykamy materiały 180's, a nawet 250’s.

Im wyższy numer, tym większa sprężystość, ale te materiały są też cieńsze i mniej wytrzymałe.  Jak mówił mi Maciej Zaremba, z doświadczenia jego pracowni i jego klientów wynika, że , problemy zaczynają się gdzieś w okolicy 140’s. U Zaremby nie rekomenduje się więc  materiałów o wyższym numerze. Są zbyt nietrwałe.

Podobnie mówił mi  Benjamin Hagemman, szef sprzedaży Scabal. Przyznał, że szaleństwo numerów, to zabieg marketingowy. Większość dużych firm uczestniczy w tym wyścigu. My, klienci, musimy sobie jednak zdawać sprawę z wad i zalet tych zaawansowanych materiałów.